-Ok.
Zaprowadzilam go do ksiezycowej groty.
-Wooow co to za miejsce?-zapytal zdziwony.
-To ksiezycowa grota zara dam si cos co ci pomoze na twoj ,,PROBLEM,,.
-Ok jasne-odpowiedzial i sidal obok.
Podeszlam do ksiezycowego zrodla i zdjelam z swojej szyi moj medalion i zanuzylam go w wodzie po czym wyciagnelam z wody dwa.
-Aristo.
-Tak?
-Prosze zaluz go-powiedzialam przekazujac Aristowi medalion.
-Co to?
-Amulet dzieki niemu nie zmienisz sie w TO.
-Naprawde?
-Jasne chodz-powiedzialam wybiegajac z jaskini. Polozylam sie na lace wsrod kwiatow nawiosennej lace (tam zawsze jest wiosna) a obok mnie usiadl Aristo.
Rozmawialismy smiejac sie, nawet byl fajny i to bardzo, a do tego przystojny.
-Hej czekaj a, ty po co nosisz ten medalion?
-Bo jestem wilkiem ksiezyca i on jest mi potrzebny by panowac nad moca.
-Aha-usmiechnal sie i rozmawialismy o roznych rzeczach a, pozniej poszlismy nad moze. Chile plywalismy i dziwne ze mi sie to podobalo a ja nie lubie wody. Slonce zaczelo zachodzic jednak na chwile oboje zobaczylismy cos dziwnego:
Aristo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz