wtorek, 7 października 2014

Od Aristo

-Spadaj śmieciu!-wrzasnął brązowo-czarny wilk i warknął donośnie.Odwróciłem się w jego stronę.
-Słucham?
-To co słyszałeś.ŚMIECIU.-powtórzył.Zmarszczyłem brwi.Pobiegłem w jego stronę,rzuciłem się na niego,chwyciłem za kark i przykułem do skały.
-Słuchaj no,kozaku.Nie będziesz mnie wyzywał od śmieci.Skoro tak Ci się to słowo podoba,to czemu Cię tak matka nie nazwała?!-warknąłem i zacząłem prać go po pysku.Po chwili krew wylewała się z jego pyska.
-Masz coś jeszcze do powiedzenia?-spytałem.Inne wilki patrzały się,a basior milczał.
-Tak myślałem.-powiedziałem i rzuciłem nim o skałę obok.-Radzę ci bracie pomyśleć na przyszłość.I to trzy razy...-dodałem.Odwróciłem się i ruszyłem w głąb lasu.Po jakimś czasie dotarłem nad piękny wodospad.W mgle pochodzącej z wodospadu ujrzałem sylwetkę wilka.Musiałem być gotów jakby miał to być kolejny kretyn...Ale ku mojemu zdziwieniu z mgły wyłoniła się cudowna czarno-biała wadera.Nigdy takiej piękności nie widziałem.Przez te cztery lata mojego nędznego życia nigdy nie spotkałem takiej pięknej i urodziwej wadery.Stanąłem dumnie.Liznąłem kilka razy wodę.Kątem oka obserwowałem ją.
<Nightfury?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz